Duchowa wojna o liderów…

Nawet poganie dostrzegają konieczność wprowadzenia lidera na urząd, aby zyskać sobie odpowiednia przyszłość…

Donalda Trumpa uwielbia grupa Hindusów (Hindu Sena), którzy widza w nim nadzieje rozwiązania i powstrzymania terroryzmu Islamskiego. ‚Z radości’ urządzili pogański rytuał zwany havan. Zapalili rytualistyczny ogień ku czci demona Agni, następnie modlili się mantrami wrzucając do ognia nasiona, trawę i ghee. Otoczeni pogańskimi bożkami jak Hanuman i Sziwa, naznaczyli portret Trumpa czerwona kropka na czole (bindi/tilaka).

Za Bernie Sandersa rytuał urządzili z kolei wyznawcy religii Wicca! Grupka czarownic zwracała się do czterech stron świata i zywiolow , a potem ‚wysyłała energie’ w stronę Berniego.

W 2012 roku, grupa szamanów z Peru, ubrana w tradycyjne szaty wdrapała się na pewna gore i tam na poster Obamy wcierali kwiaty i rutę zwyczajna! Poster Mitta Romneya bili marakasami i mieczem!(Express)

Bez wątpienia, demony chcą wpływać na ludzi, by skierować ich w danym kierunku czy promować to za czym się opowiadają. Czary po angielsku to witch-craft, a jedno ze źródłosłowów oznacza ‚zgiąć’…Osoby zajmujące się komunikacja z demonami chcą je wysłać na ‚misje’ aby te zgięły obecna rzeczywistość…Myślę, ze to dzieje się w Europie i Ameryce…Stad kościoły nie robiące walki duchowej operują w rozumku, dziwiąc się później co się dzieje…

Reklamy